Search Results for:

Jaką drogę wybrać?

Stawiasz sobie od czasu do czasu to pytanie? Masz ochotę dołączyć do grupy osób rozeznających i otrzymać indywidualne prowadzenie w rozeznawaniu jakie powołanie przygotował Ci Pan?

Grupa rozeznawania będzie miała nazwę Talitha kum (Jezus mówi ci: wstań!).

 Może masz powołanie do życia zakonnego, może do życia na misjach, a może do życia rodzinnego. Spotkania będą miały formę online, więc nie ważne gdzie mieszkasz: w Norwegii, Szwecji czy Polsce. Będziemy spotykać się regularnie co dwa miesiące, a ostatnie spotkanie będzie w czasie rekolekcji, w których każdy podejmie swoją decyzję.

Czy to coś dla Ciebie? Czy chcesz poznać więcej szczegółów? Skontaktuj się z nami drogą mailową: talitha.kum2021@gmail.com

Czekamy na zgłoszenia do 31 maja 2021 roku.

Hvilken vei skal jeg velge?

Er dette et spørsmål som du har stilt deg? Har du lyst til å være med i en gruppe og få individuell veiledning for å finne svaret på hvilket kall Gud har gjort rede for deg? Vi ønsker å starte en gruppe av mennesker som søker sitt kall; det kan være et ordenskall, et misjonskall eller kanskje et familiekall med «litt ekstra» for Kirken.

Gruppen vil vi kalle Talitha kum (… jeg sier deg: Stå opp!). Møtene vil være digitale. Vi vil møtes regelmessig hver annen måned. Møtene våre vil avrundes med en retrett.
Temaene for møtene vil være : Hva er et kall, å kjenne Gud, åndelig utvikling, å kjenne seg selv, og det siste møtet vil handle om det å kunne ta et personlig valg.

Er du interessert, eller vil du gjerne ha flere opplysninger?
Ta gjerne kontakt med oss på epost: talitha.kum2021@gmail.com

Påmeldingsfrist: 31. mai 2021

JPII – tak odległy i tak bliski

Święty Jan Paweł II był obecny w moim życiu od zawsze jako bardzo ważna osoba. Już jako mała dziewczynka obserwowałam przejęcie dorosłych, kiedy Papież miał przylecieć z pielgrzymką do Polski. Cała Ojczyzna była poruszona, w oknach zdjęcia i flagi, w sercach entuzjazm, i te święte godziny i chwile spędzone przed telewizorem, kiedy nareszcie pojawiał się On. Nie rozumiałam wiele, nawet bardzo mało i wtedy nie interesowały mnie Jego kazania, ożywiałam się na chwilę, kiedy żartował i kiedy Górale śpiewali Mu tak szczerze od serca. Ale było coś, co nie pozwalało mi bagatelizować Jego i znaczenia Jego słów. Była to mama, która żywo odbierała Jego przekaz i raczej pamiętam bardziej wyraz jej twarzy zmieniający się pod wpływem uczuć, które w niej wzbudzał, aniżeli samego Jana Pawła II. Mama rozrzewniała się bardzo i to docierało do serca dziecka. Jak ważne i niesamowite musiał mieć przesłanie, skoro docierał tak głęboko, że wnętrze rodzica zdawało się poznać oczom dziecka w tak obnażonym stanie wzruszenia i miłości…

Kiedy Papież odszedł do Domu Ojca, świat zamarł i to skłaniało do refleksji. Wówczas byłam już w gimnazjum i nadal nie interesowały mnie Jego nauki, tylko zainteresowało mnie to, czego wówczas przyszło mi doświadczyć. Moi idole stawali w bezruchu wobec tajemnicy śmierci Tego Papieża. Po raz kolejny obserwowałam rzeczy niemożliwe i było to dla mnie jedynie potwierdzeniem wcześniejszych refleksji i doświadczeń. Umarł wielki człowiek. Jak ważne jest to, abym potrafiła ponieść Go ze sobą dalej, przekazywać mojemu pokoleniu i następnym, z którymi przyjdzie mi się spotkać i dać świadectwo mojej tożsamości i dziedzictwa czasów, których im nie było dane przeżyć.

Żyjąc w Norwegii, wstępując tu do Zgromadzenia, nie mogłabym wymyślić sobie lepszego przykładu bycia Polakiem poza Ojczyzną, aniżeli święty Jan Paweł II. Dopiero w tej sytuacji życiowej stał mi się bliski On sam, Jego osoba i słowa, które wypowiadał. On też ukochał Polskę całym sercem, a Pan Bóg zaprosił Go do szczególnego zadania, kierowania całym Jego Kościołem, nie tylko w Polsce. I to do dzisiaj jest dla mnie bardzo żywy temat. Jan Paweł II uczy, jak pozostawać dobrym patriotą z jednoczesnym umiłowaniem innych kultur i narodowości. Ukochawszy Polskę, nie raz zapragnął, aby powrócić do Niej, ale o ile większa okazała się miłość do Pana Boga, Jego woli i Kościoła, którym jesteśmy my wszyscy.

Czy serce nie pałało w nas, kiedy rozmawiał z nami w drodze i Pisma nam wyjaśniał?

Ukochanemu śp. Księdzu Piotrowi Pawlukiewiczowi…

Proszę Księdza… ja nareszcie mogę z Księdzem porozmawiać, nawet nie stojąc w kolejce, czy też czekając na umówioną rozmowę, nareszcie słyszy mnie Ksiądz i mogę podziękować osobiście. A jest za co…

W drugiej klasie liceum, nasz katecheta zaaplikował nam konferencję Księdza pt.: «Seks. Poezja, czy rzemiosło?». Jak to podbuntowani licealiści, siedzieliśmy przygotowani na nudną paplaninę o czystości przedmałżeńskiej, tak osłuchanej dla młodych w naszym wieku. Nagle zdarzył się cud, gdyż pojawiło się zaciekawienie, rozbawienie i nastąpiło uważne słuchanie. Ksiądz był w stanie przypilić nas do szkolnych krzeseł z otwartymi ustami, łezką w oku, czy też szczerym śmiechem. Po tej konferencji chyba już nikt z nas nie spojrzał na miłość dwojga ludzi bez Bożej perspektywy. Jeśli jednak tak się nam zdarzyło, to przynajmniej nie bez wyrzutu sumienia… Przepięknie przedstawiał Ksiądz Miłość – Pana Boga. Kiedy tylko usłyszeliśmy, że pojawi się Ksiądz z jakimś wykładem w Poznaniu, bezapelacyjnie zgłosiliśmy się na wyjazd. No i nadszedł ten dzień, kiedy w zatłoczonej sali, przeszedł Ksiądz obok mnie (swoją drogą jakoś nigdy głos Księdza nie pasował mi do Księdza wyglądu, ale to tylko taka mała dygresja ;)). Jak ja chciałam choć na chwilę móc z Księdzem wtedy porozmawiać, choćby zamienić małe słówko…, ale nie było mi to dane w taki sposób. Jakoś się już z tym pogodziłam. A chciałam bardzo, gdyż miałam problemy duchowe, które przykrywały całą rzeczywistość i nikt jeszcze na ziemi nie był w stanie mi pomóc, a dzięki Księdza konferencjom, zaczynałam wierzyć, że się da! Konferencja była oczywiście wspaniała. Nie chcę tutaj opowiadac Księdzu o Jego złotomówstwie itp. itd., bo to jest oczywistość, o której Ksiądz doskonale wie. Zaczęłam zasłuchiwać się w Księdza kazania, wykłady, konferencje, wszystkie możliwe w Internecie… Poznałam już chyba wszystkie kawały i przykłady, także niech mi Ksiądz uwierzy, znam większość na pamięć, ale jakoś mi nie przeszkadzało słuchanie ich na okrągło. Wreszcie konferencja o dnie serca…, o tym, że Pan Bóg tak bardzo nas kocha, że On zabiera, żeby dać, żebyśmy Go szukali, tak jak Oblubienica Oblubieńca i… …… …………….. ………………………………….!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! I moje serce pękło. Zabiło tak wyraźnie jak jeszcze nigdy wcześniej. Że Pan Bóg mnie kocha???!!! Mnie?! Kocha?! I że co to znaczy?! …. Proszę Księdza, dzięki Księdzu ja spotkałam żywego Boga. Z moich zamydlonych oczu spadła jakaś zasłona i oto ukazał się mi Jezus – żywa Osoba i Bóg zarazem, który nie dość, że kocha mnie, to jeszcze oddał za mnie życie i On nadal żyje!!!! (Jak sie potem okazło – mało tego, jeszcze mnie woła w jakiś dziwny sposób ;)) Poprzez słowa Księdza Bóg dotknął mnie bardzo wyraźnie i, pomimo 17 lat życia, ja nareszcie zaczęłam żyć. Nareszcie zaczęłam wierzyć. Do dzisiaj też, mimo wszelkich niepowodzeń i upadków, pozostaję szczęśliwym człowiekiem, bo nikt i nic mi tego Szczęścia nie odbierze. Poprzez usta Księdza Pan najwyraźniej mówił mi o Swojej miłości i to ogromnie uwalniające przekonanie pozostaje we mnie do dziś. A więc wierzę głęboko, że to był sam Pan w osobie Księdza.

Dziękuję też za odpowiedź na osobisty list. Ksiądz się rozpisał na dwie strony A4, podczas kiedy ja do dzisiaj pamiętam tylko jedno zdanie. (Oczywiście sens całości – jak najbardziej). Zaczynałam słyszeć wołanie Pana do mojego serca, jako Jego oblubienicy i pytania egzystencjalne zdawały się przytłaczać wraz z przerażającą wizją przyszłości (wówczas miałam inną wizję swojego życia, aniżeli bycie siostrą zakonną, ale o tym wszystkim to już jak będziemy sam na sam ;)) Jednakże w liście do Księdza nie wspominałam ani słowem o tym głosie i zaproszeniu, które przecież tak bardzo starałam się odrzucić. Czytając z zapartym tchem odpowiedź, natrafiłam na zdanie, które przyprawiło mnie o mdłości, słabość i wybuch płaczu: (pomijam wszystko inne i temat listu, gdyż jest to teraz najmniej istotna sprawa) «W 90% takich przypadków (moich problemów) chodzi o to, że my nie słuchamy tego, czego Pan Bóg od nas może chcieć, tylko narzucamy swoją wolę» I znowu głos Pana wybrzmiał w moim sercu jak grom. Po tym liście nie było mowy o śnie, czy spokoju. W tej jednej sekundzie wszystkie domniemania i przypuszczenia stały się prawdą.

Proszę Księdza, nigdy później nie byłam w stanie odszukać konferencji, podczas której zapałało moje serce w ten szczególny sposób. List też już dawno skasowany 🙁 Ale mądrości życiowe i to bezgraniczne zaufanie Bożej Miłości pozostało we mnie do dzisiaj. I niech będzie to tym samym Księdza śladem, tak głęboko wyrytym w moim i tysiącach innych serc, słuchających Księdza kazań…

Moim marzeniem było móc podziękować Księdzu osobiście za to, że jestem dzisiaj tym, kim jestem. Przekazałam Księdzu nawet przez naszą wspólną znajomą moją pamiątkę ślubów wieczystych. Nie wiem, czy Ksiądz usłyszał i dostał. Wiem tylko, że dzisiaj nareszcie mogę podziękować i jestem pewna tego, że Ksiądz już wszystko rozumie, nawet bez tego mojego pisania. Bo Ksiądz jest już w objęciach Tego, który posiadł mnie na własność na wieki.

Dziękuję całym sercem

s. M. Rita

Sample Page

This is an example page. It’s different from a blog post because it will stay in one place and will show up in your site navigation (in most themes). Most people start with an About page that introduces them to potential site visitors. It might say something like this:

Hi there! I’m a bike messenger by day, aspiring actor by night, and this is my website. I live in Los Angeles, have a great dog named Jack, and I like piña coladas. (And gettin’ caught in the rain.)

…or something like this:

The XYZ Doohickey Company was founded in 1971, and has been providing quality doohickeys to the public ever since. Located in Gotham City, XYZ employs over 2,000 people and does all kinds of awesome things for the Gotham community.

As a new WordPress user, you should go to your dashboard to delete this page and create new pages for your content. Have fun!